Skip to main content

Kazachstan

Śladami pamięci mojej siostry Barbary. Podsumowanie

02.09.2012 r.

Planując tę podróż chciałem spełnić potrzebę mego serca. Nie zamierzałem nikogo angażować w jej realizację. Jednego, czego nie mogłem zrobić sam, to odszukanie po 72 latach i na wielkich przestrzeniach Kazachstanu – potomków rodziny Imambajewych. Odnalezienie tej rodziny oraz grobów ich przodków było podstawowym warunkiem dla osiągnięcia celu mojej podróży. Zwracając się z tym problemem do Ambasady Republiki Kazachstanu w Polsce, ujawniłem ten cel. W Polsce bardzo nieliczni znali moje zamiary. Nie zamierzałem też pisać, ani też publicznie dzielić się moimi wrażeniami.

W najśmielszych oczekiwaniach i wyobrażeniach nie mogłem przewidzieć wszystkiego tego, co spotkało mnie na miejscu. Niezwykle ciepłe przyjęcie i zainteresowanie mediów oszołamiało mnie. Zrazu nie umiałem znaleźć przyczyny. W miarę upływu dni, spotkań i rozmów z ludźmi wiedza moja była coraz szersza. J.E. arcybiskup Tomasz Peta Metropolita Astany ostatecznie poszerzył i umocnił moją wiedzę o współczesnym Kazachstanie.

Śladami pamięci mojej siostry Barbary. Dzień 9 i 10

11-12.06.2012 r.

Zmęczenie daje o sobie znać coraz bardziej. Spałem do godz. 9:00. Po śniadaniu idę do banku, wymieniam pieniądze i rozliczam się z hotelem. O godz. 2:00 w nocy będę opuszczał hotel i nikt nie robi żadnych problemów z tego powodu. Płacę tylko za ostatnie pół doby. Taka przychylność w hotelu spotyka mnie pierwszy raz w życiu. Pakuję się i odpoczywam do południa. Po raz pierwszy oglądam jakieś mecze Euro 2012.

Śladami pamięci mojej siostry Barbary. Dzień 8

Nabożeństwo w Polskim Kościele Maryjnym w Astanie
10.06.2012 r.

Ten dzień, jak wszystkie poprzednie, jest wyjątkowy zwłaszcza, że nie planowany. Dzisiaj jest niedziela. Postanowiłem uwolnić moich opiekunów i gospodarzy od swojej osoby. Chcę też trochę odpocząć od szumu medialnego i pobyć trochę sam.

Wczoraj wieczorem otrzymałem, telefonicznie z Polski, prośbę mojej młodszej siostry Mieczysławy. Mam odszukać w Astanie franciszkanina ojca Eljota Mareckiego i przekazać Mu pozdrowienia z miasta Wronki w Polsce. Ojciec Eljot Marecki był duszpasterzem we Wronkach i ma aktualnie przebywać na misji w stolicy Kazachstanu.

Śladami pamięci mojej siostry Barbary. Dzień 7

Oceanarium
09.06.2012 r.

Dzisiaj zwiedzam dwa miejsca w Astanie. Moją przewodniczką jest Gulmira, córka Galiny. Na początku zwiedzamy Oceanarium. Jest imponujące i rozległe, ze szklanym, podwodnym tunelem. Za szybami, obok i nad nami pływają pokaźnych rozmiarów rekiny różnych gatunków. Licznie są prezentowani inni mieszkańcy oceanów. Mówię Gulmirze, że to Oceanarium powinno być wpisane do Księgi Rekordów Guinessa z racji tego, że jest chyba najdalej położonym obiektem od najbliższego oceanu. Wyobrażam sobie, że utrzymanie tego Oceanarium musi być bardzo kosztowne. Ogromne ilości wody oceanicznej trzeba dowozić z wielkich odległości. Gulmira wyjaśnia mi, że cele i efekty edukacyjne dla dzieci i mieszkańców stepowego, ogromnego kraju są nieprzeliczalne na pieniądze. Dla wielu dzieci i dorosłych mieszkańców Kazachstanu, przyjeżdżających do Astany na wycieczki, jest to jedyna okazja obserwowania fauny oceanicznej na żywo.

Śladami pamięci mojej siostry Barbary. Dzień 6

Główna wieża - muzeum AŁŻIR
08.06.2012 r.

AŁŻIR – już sam dźwięk tego słowa wywołuje niepokój. Słowo to jest złożone z pierwszych liter rosyjskiej nazwy tego obozu: „Akmolińskij Łagier Żjen Izmiennikow Rodiny” (Akmoliński Obóz Żon Zdrajców Ojczyzny).

Obóz ten powstał w 1938 r. i funkcjonował do roku 1953! Stanowił organizacyjnie kobiecy podobóz Karłagu, jednego z największych łagrów istniejących na terenie Kazachstanu, w obwodzie karagandzkim. Sam pomysł organizacji takiego obozu był szatański. To prawdziwy przykład masowego terroru psychicznego w połączeniu z represją fizyczną w postaci niewolniczej, katorżniczej pracy.

Śladami pamięci mojej siostry Barbary. Dzień 5

Astana - Teatr Opery i Baletu
07.06.2012 r.

Upał zelżał i jest pochmurno. Dzisiaj postanowiłem sam zwiedzać reprezentacyjną, wręcz futurystyczną część miasta Astana. Po drodze na przystanek autobusowy zachodzę do kawiarenki internetowej i słyszę: „Ma Pan szczęście, Doktor MURAT zostawił dla Pana wiadomość”. Dostałem kartkę z informacją, że mam pojechać do siedziby telewizji CHABAR, gdzie otrzymam nagrania z programu o moim przyjeździe. Jadę tam i w recepcji stacji telewizyjnej wręczono mi płytę DVD z zapisem materiału „surowego” i ostatecznego do emisji, po montażu. Tak już przywykłem do powszechnie spotykanej sympatii, że w pierwszej chwili mnie to nie zaskakuje. Przecież nie znam Doktora, tylko raz go widziałem, a On użył swoich sposobów, żeby mi pomóc. Dziękuję Doktorze MURAT!

Śladami pamięci mojej siostry Barbary. Dzień 4

W gabinecie Starosty Żaksy, ze sprezentowanym mi paradnym płaszczem CZAPAN (od lewej: Starosta, ja i V - ce Starościna)
06.06.2012 r.

Rankiem, w restauracji hotelowej, w której wczoraj w nocy jedliśmy kolację spotykamy się z panią wicestarostą Żaksy. Przy śniadaniu ciągle zerkam w swoje notatki. Zwracając się do pani wicestarosty, mam trudności z zapamiętaniem imienia i „otczestwa” (imienia  ojca osoby, do której się zwracamy). Pani Ałmagul Dżambułowna zauważa moje kłopoty i mówi mi: „Proszę mówić po prostu AŁMA”. Ulżyło mi. Obecna przy śniadaniu Maryja wszystko filmuje i fotografuje. Od początku naszego spotkania prowadzi  dokumentację tej wizyty. Obiecała mi przysłać wszystkie materiały na pamiątkę. Po śniadaniu jedziemy do siedziby starostwa w Żaksy na spotkanie ze starostą (Akimem). Wiezie nas swoim prywatnym samochodem Ałma.

Śladami pamięci mojej siostry Barbary. Wstęp

Andrzej Młynarek z gołębiem na ulicy Kijowa
Relacja z podróży do Kazachstanu po 72 latach od chwili zesłania.

 

Serdeczne podziękowanie dla
Ambasady Republiki Kazachstanu w Warszawie
za pomoc w organizację tej podróży.
 

Urodziłem się w marcu 1938 r. w Pińsku. W połowie kwietnia 1940 r., wraz z Mamą i siostrą Barbarą, zostałem wywieziony na zesłanie do Kazachstanu. W Kazachstanie przebywaliśmy w latach 1940-1944. W roku 1944, Polacy z naszego rejonu zostali deportowani na wyzwolone tereny Ukrainy do niewolniczej pracy w polu. Pola te często były zaminowane po przejściu huraganu wojennego. Do Polski wróciliśmy w 1946 r.